czwartek, 31 grudnia 2015

Gdzie te Sylwestry - czyli w szpilkach po śniegu

I znów jest, kolejny dzięki Bogu... taki sam jak od jakiś 5 lat.. niezaplanowany, nie oczekiwany, ot dzień jak co dzień.. czy ja w ogóle wytrzymam do północy, skoro znów wstałam skoro świt... czapeczki, serpentyny, zimne ognie zakupione...  najbardziej pamiętam te w Zakopanem, kuligi, bale... fajna duża grupa, Albo ten w Londynie w szpilkach i gołych stopach po Oxford Street. albo ten na Sardynii, grill o północy na zewnątrz, kąpiel w basenie .... te samotne z nieodwzajemnioną miłością 20 lat temu przywołują dziś już tylko uśmiech:) Teraz wszystko się pozmieniało. Tęsknię za kolegą, który odszedł w wieku 39 lat w zeszłym roku już... to on wszystko organizował, dbał o naszą paczkę, dzwonił, zapraszał, organizował wspólne wyjazdy, chciał abyśmy wszyscy byli razem chociaż raz w roku... cholerny brak i tęsknota.... 

nowy rok 2016
w szpilkach po śniegu


Jakieś przebłyski z dzieciństwa, złote koturny mojej Mamy, kotylion na marynarce Taty, serpentyny na żyrandolu... a dziś.... cieszę się, że jesteśmy wciąż razem.. Rodzice, mój Mały, Mój Partner, Teściowie, którzy przyjeżdżają w poniedziałek z Włoch... dziś wystarczy mi to, że wszyscy żyjemy, jesteśmy blisko i mamy kolejny fajny rok przed sobą. Kocham Cie życie i trwaj jak najdłużej:)) 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz