sobota, 21 listopada 2015

Jak wychować fajnego człowieka?

Ostatnio to zadanie spędza mi sen z powiek. Czuje dużą odpowiedzialność. Jak sprawić aby dziecko wyrosło na fajnego mężczyznę, z poczuciem humoru, dystansem, dobrymi manierami. Już popełniłam wiele błędów.

chłopiec
grzeczny chłopiec



Traktuję go jak księcia czasami, wiele wybaczam, pobłażam. Byle draśnięcie w paluszek a dziecko biegnie z płaczem i trzeba całować, przytulać, żałować... a tyle się naczytałam o tym, że to my matki wychowujemy słabych facetów właśnie przez takie zachowania,  które w dorosłym życiu powodują, że jak facet ma katar, to już jest obłożnie chory.  Mój mały powiedział kiedyś, że lubi być chory bo wtedy siedzimy razem w domu i już moja w tym rola, żeby go cały czas zabawiać. Jeszcze do niedawna wyjście z auta z zakupami, wyglądało tak, że mały po prostu idzie a ja objuczona siatami, nie mam jak wyjąć kluczy. Zmieniłam to. Uświadomiłam mu, że jest ode mnie silniejszy i musi mi pomagać, a więc nieść co nieco, przytrzymywać drzwi, otwierać... być po prostu uważnym i pomocnym. Nie chce wychować egoisty, wokół którego się kręci świat. Jest jedynakiem, więc jest trudniej bo nie ma w domu naturalnych odruchów, typu wspólna zabawa z rodzeństwem i dzielenie się wszystkim, nawet mamą. Dlatego jest w publicznym przedszkolu w dużej grupie, gdzie nie ma czasu na mazgajstwa tylko trzeba sobie radzić, chociażby ubierać się samemu gdy wychodzą na spacer. Kiedyś był w przedszkolu prywatnym i było super ale zauważyłam, że przesadna atencja ze strony pań, traktowanie królewskie wcale mu nie służą. 
Jak wykreować wizerunek kobiety człowieka, a nie niezniszczalnego twora z nadludzką siłą, która wszystko zniesie. Marzę o tym, żeby być wspaniałą matką, przewodnikiem ale nie wierzę w siebie. Mam dużo pretensji do siebie, że robię coś nie tak. Oczywiście dziecko jest niezłym szantażystą emocjonalnym i jak przegnę w sprowadzaniu go na ziemię, tłumacząc np, co zrobił źle, to zaczyna swoje, typu: "nic mi się nie udaje, jestem do niczego, po co mnie kochasz".... straszne takie wyrwane z kontekstu ale trzeba by słyszeć całą rozmowę i sposób manipulacji, która do takich słów doprowadza. Zapala mi się czerwona lampka, bo ja wychowana bez poczucia własnej wartości, chce, żeby moje dziecko w siebie wierzyło! Nie mniej jednak sygnały są niepokojące i szukam rozwiązań.
Ostatnio natknęłam się na blog tutaj, w którym się zaczytuję i z ciekawością obserwuję drugą stronę medalu, czyli męski punkt widzenia w rodzicielstwie. Mądre rady, przystępnie napisane, proste... pomagają w codziennym życiu. Zrobiłam sobie też test na bycie dobrym rodzicem o tutaj i wyszło całkiem całkiem:) Czy uważasz, że dużo się śmieję? zadałam z "pewną taką nieśmiałością" pierwsze pytanie mojemu dziecku, "tak" odpowiedziało uśmiechnięte:) uff... "fajnie, że tak uważasz", a skąd to wiesz? (wiem, że głupie pytanie), - "no przecież widzę"!! Dalej było trochę gorzej, bo moje dziecko uważa też, że dużo krzyczę.. dużo czau spędzam przy komputerze..... mamy materiał do pracy:))


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz