niedziela, 4 października 2015

Ach te lata 80-te:)

że co, że nie wypada w spodniach z dziurami w wieku 46 lat? a w dupie to mam:)




już w wieku 3 lat słyszałam, że jestem "poważna jak na swój wiek". Gdy miałam 20 kilka lat ubierałam się jak stara baba: szpilki, garsonki, itp. Im dalej tym większy dystans. Moda też jest inna, można kupić fajne rzeczy za mniejsze pieniądze. Ja pamiętam jeszcze czasy Pewexu i walkę o np wymarzone spodnie ogrodniczki tzw "Justy". Albo kupowane materiały w Pewexie i szycie w domu czegoś wg wzoru z katalogu przywiezionego z Niemiec "Otto":). Albo płaszcz z Pewexu, a jakże, z creshu (masakra), bezkształtny, długi, z paskiem, w kolorze oliwkowym... Gdy byłam w III klasie podstawówki, tato przywiózł mi z Niemiec czerwone jeansy... w Polsce to był straszny obciach i nie do pomyślenia, jak czerwone jeansy.. co za wiocha!! a za 5 lat w VIII klasie odchudzałam się do tych jeansów tak,  że o mało nie wylądowałam w szpitalu z anemią. Chciałam się w nie zmieścić, bo właśnie w Polsce był szał na takie spodnie. Pamiętam do dziś zapach ciuchów przywiezionych z Budapesztu:) kolorowych (początek lat 80-tych), np bluzka z odpinanymi klapkami na zamek, a tam siateczka innego koloru:) to był szał. To były czasy Lady Punk, stawianych włosów na cukier, podpalania "klubowych", wyjazdów pod namiot za sprzedane butelki z garażu:) o takie np "stylizacje":




1 komentarz: